Jak odtwarza się łąki?

floodplain meadow restoration mowing Vistula Warsaw

Do tej pory przyrodnicy zajmowali się głównie ochroną naturalnych ekosystemów – pierwotnych lasów, torfowisk, jezior. Obecnie okazuje się, że naszej pomocy wymagają również te związane z tradycyjną gospodarką. Nie można ich jednak zamknąć w ścisłym rezerwacie – wymagają ochrony czynnej, a więc odtwarzania takich metod gospodarowania, dzięki którym powstały i utrzymały się. Czasem wystarczy wycinanie krzewów i koszenie raz na kilka lat. Czasem bywa jednak tak, że zwykłe przywrócenie gospodarowania nie wystarczy. W wielu krajach Europy, gdzie wiele rzadkich typów łąk prawie już nie istnieje, prowadzi się badania nad bardziej radykalnymi metodami ochrony, a czasem wręcz odtwarzaniem rzadkich ekosystemów niemal od zera. Projekty takie prowadzono do tej pory w Niemczech, Austrii, Wielkiej Brytanii, Holandii i w Czechach, a od kilku lat również w Polsce. Ten dział naukowej ochrony przyrody nosi nazwę restoration ecology.

Wyobraźmy sobie teren, który… kiedyś był łąką albo mozaiką łąk, pastwisk, zarośli i lasów. Leży w dolinie rzeki, w miejscu, gdzie kiedyś koszono trawę albo wypasano zwierzęta. Ale gatunków łąkowych już tu prawie nie ma, od lat nikt nic nie kosi ani nie wypasa, czasem tylko wysypuje śmieci czy gruz. Dominują obce gatunki roślin zielnych i drzew – klon jesionolistny, robinia akacjowa, nawłoć kanadyjska… Czasem są to rośliny dekoracyjne, znane i lubiane, jednak jednocześnie są bardzo inwazyjne i całkowicie wypierają wszelkie inne gatunki, ubożeje też świat zwierząt. Niegdyś sprowadzone do ogrodów, w pewnym momencie przedostały się do dzikiej przyrody i błyskawicznie opanowują nowe przestrzenie. Pod nimi nie chce rosnąć nic innego.

Co można z tym zrobić? Zupełnym minimum jest w tym przypadku przywrócenie koszenia, czasem poprzedzone wycinką inwazyjnych krzewów. Rośliny łąkowe znoszą koszenie dużo lepiej niż obce gatunki, dlatego działanie to daje im większe szanse na wykiełkowanie i rozwój, osłabiając jednocześnie „intruzów”. Bywa jednak również tak, że po wielu latach dominacji np. nawłoci kanadyjskiej nie ma już na łące żadnych albo prawie żadnych łąkowych gatunków, a glebowy bank nasion jest wyczerpany. Wówczas można rozważyć przeniesienie materiału nasiennego z innych łąk, bogatych w gatunki, możliwie słabo zniekształconych i jak najbliżej położonych. Lokalizacja jest ważna – wiele gatunków charakteryzuje się lokalną zmiennością, co oznacza, że np. rośliny nad Odrą i nad Wisłą nieco inaczej wyglądają i mają nieco inne upodobania siedliskowe. Nie warto zaburzać tego naturalnego układu, choć człowiek ze swoim rozbudowanym systemem transportu przyczynia się obecnie do największego chyba w dziejach świata mieszania się genów między populacjami. Jednak w restytucji łąk przyrodnicy starają się tak dobierać lokalizację łąk źródłowych (tych, z których pobiera się nasiona), aby zmieściły się w zasięgu potencjalnych naturalnych lub tradycyjnych migracji – takich jak spływ z wodą, przenoszenie przez zwierzęta czy lokalny transport siana. Zwykle wybiera się miejsca położone w górę rzeki. Jak się zbiera nasiona? Na niewielkie powierzchnie wystarcza zbiór ręczny, jednak jest to nie tylko bardzo pracochłonne, ale też bardzo subiektywne, rzadko uwzględnia pełną różnorodność gatunków. Sprawdzoną metodą są… ogrodowe odkurzacze do liści, które zbierają nie tylko nasiona, ale też drobne owady, pająki i inne bezkręgowce. W ten sposób przenosi się nie tylko rośliny, ale cały ekosystem. Istnieją też inne metody – przewożenie na zdegradowaną łąkę siana lub świeżej runi z cenniejszych obszarów.

Przed wysiewem nasion konieczne jest zwykle wcześniejsze przygotowanie gleby przez orkę i bronowanie – w gęstej darni trudno im kiełkować. Zdarza się jednak, że gleba pod łąkową darnią jest tak zanieczyszczona lub przekształcona przez obce gatunki, że konieczne są bardziej radykalne zabiegi. Zwykle problemem jest nadmiar azotu. Jeśli odtwarzane jest zdegradowane torfowisko, wierzchnia warstwa gleby często jest zmineralizowana i nie mogą osiedlać się na niej gatunki torfotwórcze. Wtedy na łąkę wjeżdża… koparka lub spychacz, który zdziera wierzchnią, zbyt żyzną warstwę gleby wraz z kłączami inwazyjnych roślin. Wygląda to dość drastycznie, ale jest praktykowane i zwykle kończy się sukcesem, choć w pierwszym czy drugim roku po restytucji łąka nie wygląda jeszcze zbyt pięknie – często dla poprawienia efektu wizualnego wraz z nasionami wieloletnich roślin łąkowych wsiewa się jednoroczne gatunki pięknie kwitnących kwiatów polnych. Ale potem, systematycznie koszona, zaczyna przypominać źródłowy ekosystem…